Huczno-chlupoczące pożegnanie z Don Pedro. AKS – FUKS, 5:1

 

O deszczowej pogodzie zaśpiewano, napisano i powiedziano

już wszystko, co można było zaśpiewać, napisać i powiedzieć.

Był Sienkiewicz, Ostrowska i Sinatra…

Piłka nożna swoje historyczne powodzie też miała,

choćby niedawną na Basenie Narodowym.

Jednak o pogodzie nigdy za wiele

– zwłaszcza o tej szklanej pogodzie złej, która uwielbia nasze mecze.

 

 

Nasze marzenia bynajmniej nie prysły

Ostatnio znów zaszczyciła nas swoją obecnością w minioną niedzielę, kiedy to w drodze na stadion czyściła nasze organizmy z soli, a podczas meczu zmywała ją deszczem. O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni wiosenny. Zadzwonił mocno w szyby pułtuskiego autobusu, który na Szmulki przyjechał z opóźnieniem. Trudno powiedzieć, czy to pogoda spowolniła koła fuksiarskiego wehikułu, czy wracający do stolicy wczasowicze, jednak faktem jest, że dziewczyny z Pułtuska spóźniły się na mecz blisko 30 minut. Ale my nie jesteśmy z tych, co nie usprawiedliwiają spóźnień; zyskany czas spożytkowaliśmy na rozmowy z dawno niewidzianymi koleżankami i kolegami oraz z tymi, z którymi na co dzień nie ma czasu pogadać.

Piłkarki AKS-u zyskany czas mogły natomiast spożytkować na lepszą rozgrzewkę, mogły lepiej rozciągnąć dwójki, trójki i achillesy.

The clash of the civilizations

Trenerka Danuta nie jest choleryczką, jednak ten mecz oglądała z trybun. Powodem bynajmniej nie była karczemna awantura z sędzią, lecz zgromadzenie na jej piłkarskim koncie czterech żółtych kartek, co oznacza przymusową pauzę. A jako że wykartkowana zawodniczka nie może przebywać na ławce rezerwowych, toteż Danka nie mogła spełnić swej podstawowej funkcji – czyli objąć sterów drużyny w tym meczu. P.o. trenerki w tym meczu była Sylwia Własny. A meczowe trykoty wyjściowej jedenastki w niedzielę nosiły: Mariola Kornacka, Agnieszki Boćkowska i Boćkiewicz, Beata Gos, Sylwia Dzida, Joanna i Marta Kaczmarczyk, Magdaleny Lewandowska i Stefańska, Paula Łężak i Sylwia Marczak. Mocna ekipa, która z przytupem miała pożegnać się z Don Pedro Areną.

Balet i kosa

Deszcz ostatecznie zelżał na tyle, że można było obserwować mecz z odkrytych trybun, jednak niewielu kibiców się na to odważyło i znakomita większość z nich obserwowała zmagania piłkarek z nieoficjalnego sektora zadaszonego. Chociaż z tej trybuny do bramki atakowanej przez Złe było nieco daleko, to jednak kibicom nie umknął gol strzelony już w 7. minucie meczu. Wynik spotkania otworzyła Marta Kaczmarczyk po asyście od Sylwii Dzidy. Marta z łatwością wykorzystała otwierające podanie Dzidki i po zwodzie wpakowała piłkę do siatki. Tak jak we wszystkich meczach Złych Dziewczyn, po tym golu gra tylko się zintensyfikowała, a Złe raz za razem nacierały na bramkę Fuksiarek. Po jednym z natarć graczka z Pułtuska odbiła piłkę ręką w obrębie pola karnego, a chociaż sędzia widział to jak przez mgłę, to decyzję podjął słuszną, wskazując na 11. metr. Na boisku nie było Swojej, więc piłkę pod pachę wzięła Sylwia Dzida. Sylwia ma niezgorsze kopyto i uderzyła ten rzut karny, jakby chciała zburzyć ceglany spichlerz usytuowany za bramką FUKS-a. Spichlerza zburzyć się nie udało – zresztą, nie wiemy, czy Dzidka miała taki zamiar, pewnie nie, w końcu to zabytek – ale gola zdobyć, owszem. 2:0 brzmiało w głowach Złych Dziewczyn jak zero-zero i uparcie pruły dalej. Po jednym z kolejnych ataków sędzia gwizdnął rzut wolny dla AKS-u. A na etacie przy wolnych pracuje u nas Paula.

Wynik spokojny, kibice spokojni

Stopę ma ułożoną nieco inaczej niż Dzidka, nie dysponuje taką bombardą, ale jej mała stópka znakomicie potrafi nadać piłce rotację. Tej oto znów broni użyła Paula, kierując znakomitego rogala w okienko fuksiarskiej bramki i dając prowadzenie trzema bramkami. Nie będzie niespodzianką, że Złe nic sobie z tego prowadzenia nie zrobiły i nadal pędziły na złamanie karku na bramkę dziewczyn z Pułtuska. Kilka groźnych prób minęło bramkę lub wylądowało w pewnych rękach bramkarki.

Ściana deszczu i bluszczu

Druga połowa wcale nie rozpoczęła się inaczej. Złe chciały spektakularnie pożegnać się z Don Pedro Areną niczym na jesieni, kiedy to dwucyfrówką roznieciły pożar na Szmulkach. Raptem trzy minuty po wznowieniu gry rzut rożny wykonywała Paula i chociaż tym razem z trybun nie rozbrzmiało gromkie zaklinanie rzeczywistości – Róg! Róg! Róg! Gol! Gol! Gol! – to Paula najwyraźniej musiała podśpiewywać sobie sama. I znów wyszło znakomicie, bo usytuowany w głowie Dzidki piłkarski magnez jak zwykle ściągnął dośrodkowanie Pauli na jej głowę (chociaż można by też doszukiwać się nadajnika, który obsługiwać umie tylko Paula, bo posyła piłki z narożnika boiska zawsze tam, gdzie Sylwia się przemieści – ot, piłka zdalnie naprowadzana). I Sylwia dostawiła głowę do piłki lecącej w pole karne i skierowała ją za linię bramkową, zdobywając czwartego gola dla ZŁEGO. Fornil, powiedzieliby Angole, a szmulkowi „kibole” krzyknęli: Raz! Dwa! Trzy! Cztery! Mało!. Trzyyy-czteee-ryyy – i gwizdek sędziego wznawia grę. Ale tylko na moment, bo chwilę później gwiżdże piątego gola dla Złych Bramkę zdobyła Agnieszka Boćkowska, która nabiegła na wybitą przez defensywę FUKS-a piłkę z mocą rakiety odrzutowej, co nadało piłce mocy niepozwalającej zareagować bramkarce z Pułtuska. Piąty gol stał się faktem, a deszcz dawno przestał padać. Dopiero wtedy nasze dziewczyny wreszcie nieco zluzowały, dały rozegrać piłkę fuksiarkom, które przedarły się aż pod pole karne, gdzie na czystą pozycję wybiegła jedna z piłkarek. Był to jednak rajd na pozycję zbyt czystą – czyli spaloną – i w tym wypadku na gola nie było szansy. Piłkarki spod Warszawy miały jednak fuksa w tym meczu i po nieokiełznaniu piłki w obronie AKaeSiaczek w końcu trafiły na 5:1. Gol strzelony w 60. minucie nie odmienił jednak losu pułtuszczanek i szczęście pozostało na Szmulkach. Złe Dziewczyny kontrolowały mecz do końca, a po ostatnim gwizdku mogły przybić piątki z nieco przemoczonymi kibicami AKS-u.

Oto sezon, w którym zrodził się Team przez duże T

Pożegnanie ze Szmulkami przebiegło pomyślnie, a wysoka wygrana rodzi optymizm przed kolejnym sezonem. Ostatni mecz w tej odsłonie ligi odbędzie się już w czwartek 8 czerwca o godz. 19.30 na stadionie w Mszczonowie, zaś ostatni mecz ligowy drużyny męskiej – w sobotę na Targówku. Serdecznie zapraszamy na fetowanie naszym dzielnym paniom oraz wspieranie kolegów po fachu!

FILMIK MOTYWACYJNY: <iframe src=”https://www.facebook.com/plugins/video.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fakszly%2Fvideos%2F1903736383208558%2F&show_text=0&width=560″ width=”560″ height=”315″ style=”border:none;overflow:hidden” scrolling=”no” frameborder=”0″ allowTransparency=”true” allowFullScreen=”true”></iframe>