Rekordowy mecz Złych Chłopaków, AKS Zły vs PKS Radość II, 8:1

 

Powiedzieć, że aura na wiosennych meczach Złych chłopaków jest kapryśna, to mało. Po gradobiciu sprzed dwóch tygodni tym razem przyszło nam się zmierzyć w niesamowitym jak na tę porę roku upale. „Taka spiekota w mieście – to piekło“, jak mawiał klasyk szklanego ekranu, i takie właśnie małe piekiełko urządzili nasi piłkarze ministrantom z Radości.

Pierwszy w role Belzebuba wcielił się nasz snajper Elias Shehadee, który strzelał: prawą nogą, lewą, prawą, prawą i chyba lewą (ale może być że jednak prawą), w każdym razie zanim trybuny się zorientowały zrobiło się 5:0 i jednen z intonujących doping zaproponował, by dalsze śpiewy przenieść kilka metrów w bok, w cień drzewa. Trybuna dopingująca na Kawęczyńskiej bowiem ma tego pecha, że drzewo ją chroniące od słońca zostało ostatało wycięte. Zły duch opuścił Eliasa i zagubił się lekko na boisku, przez co dalekim lobem młodym radościańskim parafianom udaje się strzelić honorowego gola, następnie jednak znowu się odnalazł wraz z piłką wyłożoną Szymonowi Lewandowskiemu, który posłał ją do pustaka. Złą mocą następnie obdarzony został Krzysztof Kawałowski i to tuż przed rzutem karnym. Krzysiek twierdzi, że celował w prawe okienko, więc sami sobie dopowiedzcie, kto faktycznie był sprawcą mocnego strzału w środek po ziemi. Na koniec jeszcze strzał Kamila Półroli z ponad 30 metrów, oj mocne ma Kamil kopyto… 8:1. Rekordowy wynik.

Klasyczny hattrick Eliasa, porządna gra całego zespołu, to dobre prognostyki przed finiszem kolejki, który się nieubłaganie zbliża. Pierwszy taki gorąc tego lata sprawił, że wielu kibiców wybrało się nad Zalew albo po odznakę PTTK, ale ci co byli nie żałują. Nie często ogląda się 9 bramek, a i doping był całkiem zacny jak w kotle, zwłaszcza, że wspierał nas świetny bębnista, przez co nie zawodzilśmy w końcu jak ten Pop na Golgocie. Co teraz czeka męską drużynę? A no wyjazd do Glinianki. Wszyscy pamiętamy jak to Glinianka zlała nas jesienią podczas pikniku wietnamskiego, dlatego jesteśmy rządni rewanżu! A że kibice Glinianki także byli bardzo sympatyczni i bawili sie u nas bardzo dobrze, liczymy że kolejną niedzielę spędzimy na wspaniałej wycieczkę w okolice Otwockich lasów, albowiem mecz odbędzie sie na boisku w Karczewie, w niedzielę, o 15:30. To przedostatni mecz w sezonie, dlatego warto pojechać na przejażdżkę rowerową albo spływ Świdrem i przy okazji zobaczyć chłopaków w akcji, bo w tym meczu musimy zdobyć 3 punkty, by mieć jeszcze jakieś szanse na promocję w tym roku.