Cierpliwość po pięciokroć popłaca. WAP – AKS, 0:5!

Pierwszy z dwóch Meczów Prawdy został rozstrzygnięty pozytywnie. WAP długo ratował się z opresji pod własną bramką – do czasu. Ale wszystko mogło przecież wyglądać zupełnie inaczej…

Stadion w Rembertowie ma swój klimat, który wyraźnie sprzyja piłce kobiecej. Warszawska Akademia Piłkarska dba o to, aby było ciekawie. Drużyna i kibice ZŁEGO wjeżdżali na stadion witani przebojami disco polo i brazilo. Przy takim akompaniamencie nogi same rwały się do grania. Skromne ławki na trybunach w kilku rzędach kibice obu drużyn zgodnie podzielili między sobą. Początkowo kibicowskie zastępy wyglądały nader skromnie, ale do garstki prezesów z biegiem czasu dołączały kolejne osoby i ostatecznie Zły doping rywalizował ze wsparciem gospodyń. Sielska atmosfera i przyjemne słońce nie zmieniało najważniejszego: to był mecz o milion punktów.Warszawska Akademia Piłkarska zajmowała przed tym meczem drugie miejsce w lidze z

Kibice WAP-u jeszcze przed meczem, ale już z profesjonalnym nagłośnieniem!

punktem przewagi nad trzecim ZŁYM. Między nami odbyły się dotąd w tym sezonie trzy mecze ligowe i padły wszystkie możliwe wyniki: od niezasłużonej porażki 1:3 przy nieprzychylnym wietrze na inaugurację zmagań, przez zwycięstwo 4:1 w wielkiej wendecie podczas Sajgonu, po dramatyczne 3:3 na początek rundy wiosennej, kiedy żarty się skończyły również na Don Pedro Arenie. Stawką czwartego i ostatniego już bezpośredniego starcia tych drużyn było pozostanie w grze o awans. Tymczasem my musiałyśmy radzić sobie między innymi bez liderki zespołu, która jest filarem obrony. Pod nieobecność Sylwii opaskę kapitańską założyła Irena Michalak. Trenerka Danuta posadziła samą siebie na ławce rezerwowych, a całe ustawienie nieco przemeblowała. A teraz o efektach tych machinacji.

Bardzo szybko powinien być rzut karny dla ZŁEGO, ale kopnięta w polu nasza zawodniczka nie poskarżyła się głośno, więc arbiter na tej podstawie chyba uznał, że nic się nie stało. Od pierwszych minut to AKS prowadził grę, rozgrywał akcje,

Trenerka czuwa! Tuż za linią boczną.

stwarzał pewne zagrożenie. Pomysłem WAP-u na ten mecz było odgryzanie się z kontry i trzeba przyznać, że taktyka ta mogła przynieść bardzo dobre skutki. Szybkie zawodniczki Warszawskiej Akademii Piłkarskiej niepokoiły tylko raz na jakiś czas, ale gdyby z tych akcji padła bramka dla nich, mogłyby potem razić kolejnymi kontrami. Z ich perspektywy najważniejsze, że ZŁY nie mógł strzelić gola – wynik remisowy był wszak korzystny dla WAP-u. Wobec niewielu sytuacji akademiczek postanowiłyśmy im pomóc: jedna z obrończyń przy wybiciu trafiła piłką w głowę drugiej obrończyni, poszła kontra i naprawdę niewiele dzieliło piłkarkę WAP-u od pokonania niepewnie interweniującej w tej sytuacji naszej bramkarki. W innej sytuacji za to Mariola uratowała nasz zespół, zdążając do piłki przed nadciągającą przeciwniczką. Niedługo potem mieliśmy wymarzoną okazję: Magda Lewandowska miała niemalże pustą bramkę, ale gol nie padł, poszła za to kontra i to WAP miał okazję do strzału – też na pustą, ale powracająca Aga Boćkowska ofiarnym wślizgiem zdążyła na linii bramkowej uratować sytuację.

Bezbramkowa pierwsza połowa zachwyciła pomysłową grą taktyczną. Jak dwa tygodnie wcześniej na prawym skrzydle w Pułtusku szalała Marta Dawidziuk, tak teraz po lewej stronie błyszczała Irena – i w ataku, i w obronie, jak na kapitankę przystało – w środku pola zaś powracająca po kontuzji „Mała” Lewandowska. Jednak każda z zawodniczek sumiennie wykonywała swoje obowiązki i właśnie dzięki temu mogliśmy liczyć na gole.

Zielona raca odpalona przez kibicki gospodarzy.

Te padły dopiero po przerwie. Najpierw jednak kibicki gospodarzy postanowiły odpalić zieloną racę, która z racji wiatru zadymiła całe boisko, a kibice ZŁEGO uruchomili doping z flagami, ewidentnie dodając naszym paniom animuszu. Zielony dym nie pomógł za to WAP-owi w zachowaniu koncentracji w defensywie. Jedna z naszych akcji zakończyła się faulem w polu karnym, co sędzia tym razem dostrzegł. Pod nieobecność kapitanki jedenastkę wykonała Agnieszka Boćkowska. Pewny strzał zmylił bramkarkę, pozwolił wyjść na prowadzenie 1:0 i w ten sposób zmusił WAP-istki do o wiele bardziej otwartej gry, nie tak uważnej w obronie jak dotychczas. W tym akurat meczu przyniosło to dla nich opłakane skutki:

0:2 – po naszej akcji i zamieszaniu w polu karnym piłkę przejęła Sylwia Dzida, obróciła się, i precyzyjnym strzałem z lewego narożnika pola karnego kropnęła po ziemi w prawy róg bramki.

0:3? MAŁO!!!!!!!

0:3 – po dośrodkowaniu piłki z rogu robi się wielkie zamieszanie, w którym najsprytniejsza jest Agnieszka Boczkiewicz. „Czarna” zachowuje spokój i sprytnie przepycha piłkę z najbliższej odległości. Dopiero w tamtej chwili kibice odetchnęli głęboko.

0:4 – najładniejsza bodaj bramka zespołowa. Jedna zawodniczka pociągnęła prawą stroną aż do linii końcowej i kiwając kilka obrończyń, wycofuje piłkę na środek pola karnego, a tam już nadbiega Marysia Zdunek. Nasza zawodniczka, która weszła na boisko w drugiej połowie, potwierdza świetną skuteczność z ostatnich tygodni, naciera na piłkę wślizgiem i bez przyjęcia od razu kontruje ją do bramki. Brawa dla całej drużyny za tę akcję rodem z piłkarskiego podręcznika.

0:5 – ostatnia bramka spotkania to prawdziwa wisienka na torcie, a w roli szefa kuchni wystąpiła Paulina Łężak, do tej pory wykonująca mrówczą pracę w sektorach defensywno-pomocniczych. Z mniej więcej dwudziestego metra z prawej strony pola karnego decyduje się na agresywny lob, który opada idealnie za plecy bramkarki, w lewy róg bramki. Naprawdę przepięknie to wyglądało!

Takiej demolki na murawie na pewno nikt się nie spodziewał. Trybuny gospodyń najpierw wyraźnie przycichły, potem umilkły, a na doping ZŁEGO odpowiadały głównie zaczepną trąbko-wuwuzela.

Złe Dziewczyny, Złe Dziewczyny, A-K-S!

W najbliższą niedzielę 21 maja drugi Mecz Prawdy – z liderkami. Wystąpimy w roli gospodarza, ale na bocznym stadionie Drukarza Warszawa przy ulicy Zielenieckiej 2, na tak zwanym „Wembley”. Bardzo liczymy na obecność jak najszerszego grona kibicek i kibiców na tym zdecydowanie najważniejszym meczu w całym sezonie! Zapraszamy w niedzielę o ósmej wieczorem, aby koniec weekendu był początkiem czegoś wielkiego.

Sytuacja w tabeli:

Orlęta: 37 punktów po 15 meczach.

ZŁY: 35 punktów po 16 meczach.

WAP: 33 punkty po 16 meczach.

Fuks: 16 punktów po 16 meczach.

Mszczonowianka: 12 punktów po 16 meczach.

Łochów: 4 punkty po 16 meczach.