Wielkie żarcie trwa! AKS ZŁY – Mszczonowianka, 7:1

 

Choć pierwsza połowa dnia była słoneczna i przepiękna,

tuż przed meczem niebo zasępiło się i nadeszło oberwanie chmury,

które nie odpuszczało w pierwszych minutach spotkania.

Nie powstrzymało to jednak drużyn przed zafundowaniem kibicom deszczu bramek

na pierwszą część dnia z kulturą gruzińską!

Wśród gromadzących się po ulewie kibiców widoczne są flagi z lewej. Doping wizualny dla naszych Złych Dziewczyn!

Nie ma w IV Lidze Kobiet drużyny, która dostawałaby sroższą szkołę gry niż LKS Mszczonowianka. Złe Dziewczyny rozpoczynały mecz z młodziutkimi piłkarkami z Mszczonowa ze znaczną przewagą psychologiczną: ich ostatnia wizyta na K44 zakończyła się wynikiem 10:0 i skojarzeniami z filmowym Wielkim żarciem i rozpaliła Szmulowiznę do czerwoności, zwłaszcza że to wtedy odbyła się pamiętna akcja Kobiety na Stadiony! (a i mecz w Mszczonowie nie był dla tamtejszych piłkarek łatwy, zakończony wynikiem 4:1 na naszą korzyść, co skrupulatnie opisywał nieletni Wincent). W minioną sobotę dziewczyny z obu ekip „rozgrzewała” także pogoda, która piorunami rozcinała niebo, a grzmotami starała się zagłuszyć doping niestrudzonych kibiców i kibicek. Choć pierwsza połowa dnia była słoneczna i przepiękna, tuż przed meczem niebo zasępiło się i nadeszło oberwanie chmury, które nie odpuszczało w pierwszych minutach spotkania. Siłą rzeczy zdecydowanie ograniczyło to możliwości gruzińskiego pikniku Tbilisi na Szmulkach, lecz w żaden sposób nie powstrzymało imponującej frekwencji na trybunach oraz apetytu Złych Dziewczyn na istne bramkowisko, apetytu zaostrzonego również meczem z ostatniego tygodnia w Pułtusku.

Gruzińskie przystawki znalazły wielu amatorów

Kiedy fani tłoczyli się przy lekko zadaszonym wejściu na trybuny, starając się ukryć przed deszczem, piłkarki ZŁEGO miały już za sobą kilka akcji zaczepnych. Dla wiernego czytelnika sążnistych AKS-owych relacji meczowych nie będzie niespodzianką, że większość z nich napędzała Paula Łężak, potrafiąca doskonale przewidzieć, w który fragment boiska wbiegną jej koleżanki, nim one same zdążą jeszcze o tym pomyśleć. Mogła się podobać już piłka zagrywana między dwie piłkarki ze Mszczonowa do wbiegającej skrzydłowej, która ścięła do środka pola i znienacka zrobiła się z tego okazja bramkowa, chociaż kończąca swój krótki żywot na obrończyniach drużyny przeciwnej. W 12. minucie precyzyjne podanie poleciało do Karoliny Dampc, która strzałem z głowy wbija piłkę do siatki. 1:0! Szybko strzelona bramka to woda

Ręka Bogini? Czy to La D10SA? (kabała zrozumiała dla wyznawców kultu Diega Maradony)

na młyn dla Złych, a młyn ten jest dobrze naoliwiony i miele prędko: tuż po wznowieniu gry Paula wypuszcza się na samotny rajd, i w wyścigu sprinterskim pokonuje przeciwniczki z linii defensywnej, a na mecie i bramkarkę. 2:0 w pierwszym kwadransie gry. Chwilę później kolejną w tym sezonie bezlitosną główką popisuje się Sylwia Dzida, która strzela obok bezradnej bramkarki ze Mszczonowa. 3:0! Zdobyte gole znów tylko zaostrzają apetyty czarno-białych. Dosłownie chwilę po bramce sunie kolejny atak, następuje kolejny strzał, który obrończyni ze Mszczonowa blokuje ręką. Sędzia gwiżdże karnego, a do piłki podchodzi Pani Kapitan. Wszyscy znamy ten obrazek: mylące spojrzenia Swojej i strzał w przeciwnym kierunku. Gol jak w banku? Wielkie żarcie pochłania wszystko na swej drodze? Tym razem jednak bramkarka przyjezdnych wybrania piłkę i passa wykorzystanych jedenastek zostaje przerwana. Po niewykorzystanym karnym nasze dziewczyny trochę zwalniają tempo, szanują piłkę i dają dojść co nieco do głosu mszczonowiankom. Nie na długo jednak Złe oddają piłkę przeciwniczkom. W 35. minucie Dzida ze środka pola sunie na mszczonowską bramkę i już-już ma wgryzać się w pole karne, kiedy dostrzega lukę w ustawieniu obrony i decyduje się na soczysty strzał z dystansu. Piłka osiąga zawrotną prędkość i nie napotykając żadnej przeszkody, trzepocze w siatce. 4:0 to wynik, który znakomicie mógłby wyglądać po 80 minutach, a to przecież dopiero koniec pierwszej połowy. Przed piłkarkami Złego pozostawało jeszcze 40 minut na wbijanie kolejnych goli, a przed piłkarkami ze Mszczonowa – 40 minut walki o honor.

 

Kopiesz w lewo, leci w prawo, ale najważniejsze, że do bramki wpadało.

I jedne, i drugie osiągnęły po przerwie swoje małe cele, chociaż akurat tuż po zmianie stron obraz gry się zupełnie nie zmienia. Złe atakują zawzięcie, jak zwykle wyobrażając sobie, że wynik trzeba odrabiać, a nie śrubować, i rozgrywanymi z wielką pasją akcjami podrywają publiczność do góry. Po jednym z dryblingów czarno-białej, przerwanym nieprzepisowo, sędzia dyktuje rzut wolny z okolic 20. metra. Inaczej niż przy rzutach rożnych do piłki podchodzi kapitanka i kapitalnym strzałem przełamuje rękawice mszczonowianki stojąc

Aut à rebours?ej między słupkami. 5:0! Słowem, szybki cios tuż po rozpoczęciu drugiej połowy i pełne powetowanie sobie niewykorzystanej jedenastki. Tym razem gol zwiastuje uspokojenie i próbę zagrań magicznych, raz piętką, raz klepką, a to dry

Obecni byli kibice w przedziale wiekowym przynajmniej 1-80 jak nic.

blingiem, a to kreatywną wrzutką, Złe ćwiczą wszystkie elementy piłkarskiego rzemiosła. Groźne w atakach okazywały się nawet rzuty wolne ze środka boiska. Jedna z takich piłek zostaje mocno wrzucona w pole karne, tam niezawodna głowa Dzidki przedłuża podanie i gola z najbliższej odległości, też głową, strzela Marta Kaczmarczyk. 6:0 – mało!, tak twierdzą kibice AKS-u, a grające dziewczyny też tak uważają. Do repertuaru zagrań dorzuciły w tym meczu też strzały z dystansu, zwłaszcza Dzidka, która kolejny raz próbuje szczęścia piekielnie mocnym uderzeniem zza pola karnego. Piłka po jej strzale odbija się od interweniującej obrończyni i spada pod nogi Agnieszki Boczkiewicz, która znajduje lukę między gąszczem nóg na piątym metrze i strzela gola na 7:0. Dziewczy

Aut à rebours?

nom ze Mszczonowa z pewnością przeszkadzał już dźwięk sędziowskiego gwizdka oraz niełatwe wspomnienia z poprzedniej wizyty na Don Pedro Arenie, kiedy to charakterystyczny gwizd oznajmiający gola słyszały aż 10 razy. Do poprzedniego rezultatu brakowało już tylko trzech goli. Świadomość niechybnie zbliżającego się końca spotkania podziałała na mszczonowianki motywująco i po jednym z nielicznych ataków piłkarka zbierającej doświadczenia drużyny LKS Mszczonów zostaje sfaulowana w newralgicznym fragmencie boiska – w okolicach 16. metra, po lewej stronie pola karnego. Złe ustawiają potężny mur, ale piłkarka z Mszczonowa odpala tak, jakby całe życie trenowała strzały właśnie z tego konkretnego centymetra kwadratowego boiska. Przepiękne uderzenie w prawy górny róg naszej bramki, pajęczyna zostaje zerwana. Pająk nie żałował, bo z bliska mógł obejrzeć tego gola klasy światowej. Tuż po tym golu sędzia zagwizdał po raz ostatni.

 

 

Przed swoim meczem zawodnicy męskiego ZŁEGO kibicowali żeńskiemu ZŁEMU – potem role się zamieniły.

7:1 to wynik znowu zgoła kosmiczny, Złe ładują co niemiara i śrubują rekordy strzeleckie. Wygląda na to, że są niesione Złym dopingiem i domowe podwórko pasuje im jak żadne inne. Z pewnością pomagały w tym wysoka frekwencja na trybunach, łopoczące flagi i pachnące gruzińskie jedzenie, którym zasłużenie można się było uraczyć po wygranym meczu i już spokojnie obejrzeć hitowe derby Złych kolegów po fachu. Kolejne zadanie zostaje nienagannie wykonane, w nagrodę teraz nadchodzą dwa kluczowe mecze dla naszych pań: wyjazd w sobotę 13 maja do Rembertowa na spotkanie z wiceliderkami tabeli, Warszawską Akademią Piłkarską, oraz mecz w roli gospodyń 21 maja w Skaryszaku z liderującymi Orlętami Baboszewo, na bocznym boisku Drukarza. Czekamy niecierpliwie na te dwie piłkarskie wisienki!

 

Kibice dziękują za zaangażowanie i zwycięstwo (boisko jeszcze zielone).

Sytuacja w czubie tabeli przed Meczami Prawdy:

Baboszewo – 34 pkt.

WAP Dziewczyny – 33 pkt.

AKS ZŁY – 32 pkt.

(liderujące Orlęta mają do rozegrania zaległy mecz z ostatnim w tabeli Łochowem)

 

 

 

Tuż po meczu Złych Dziewczyn zleciał grad. Kompletny, konkretny. Ale o tym w drugim odcinku z tego dnia – odcinku poświęconym meczowi męskiemu.