Przetrzymane i jedziemy dalej! Burza Pilawa – AKS ZŁY 1:2

 

 

Drugi mecz i drugie zwycięstwo!

Męska drużyna AKS ZŁY dobrze przepracowała sezon zimowy i z grząskiego boiska w Pilawie przywieźliśmy cenne punkty.

Dopisała pogoda, dopisała frekwencja.

To było piękne zwieńczenie piłkarskiego weekendu i zapowiedź następnego…

 

W minioną niedzielę nasza męska drużyna udała się na wyjazd do Pilawy. Za chłopakami podążyli też kibice, co więcej – na stadionie debiut miała fana zrobiona przez „najmłodszy klub kibica”, czyli Złe Dzieciaki. Sami zobaczcie!

 

Do Pilawy trzeba było grupą jakoś dojechać. Nasza sekcja męska pierwszy raz miała do czynienia z wyjazdowym autokarem – znanym naszym Czytelnikom i lubianym przez Złe Dziewczyny mobilnym dziełem sztuki Pawła Althamera.

Uniesienie artystyczne nie przeszkodziło chłopakom w dobrym wejściu w mecz i już w 16. minucie mogliśmy się cieszyć z prowadzenia. Łukasz Sękulski, obsłużony przez Eliasa Shehadee, umieścił piłkę w siatce. Uniesienie artystyczne przeżywał także pilawski malarz liniowy, a przynajmniej przy pierwszym podejściu. W 30. minucie wprawdzie Burza była blisko wyrównania – trafiwszy najpierw w słupek, a potem posławszy nieznacznie niecelną dobitkę –ale to my się cieszyliśmy z podwyższenia wyniku na 2:0. Po dośrodkowaniu Szymona Lewandowskiego piłka spadła pod nogi Darka Mogielnickiego, który mocną „pasówką” przełamał ręce bramkarza Pilawy! Niestety po tej akcji nastąpiło rozprężenie w Złych szeregach, kontuzji nabawił się nasz kapitański stoper Kuba Gaicki, a po chwili przyszło mu się zmierzyć w nierównym – i ostatecznie przegranym – pojedynku biegowym z napastnikiem Burzy. Przyniosło to gola kontaktowego do szatni. Druga połowa ciągnęła się jak japoński film, grząskie trawiaste pilawskie boisko dało się we znaki zawodnikom i jednej, i drugiej drużyny, a niewielka zaliczka z pierwszej połowy sprawiała, że każda minuta trwała w naszych głowach gdzieś tak ze 150 sekund.

 

Burza próbowała atakować, ale mądrze się broniliśmy, a kilka kontrataków powinno się skończyć bramką. W jednej z akcji ewidentnego karnego nie gwizdnął pan sędzia, ewidentnie będący pod presją rozemocjonowanej lokalnej publiki. Emocje powróciły w doliczonym czasie gry: brutalny faul na Eliasie, z czym wiązała się druga żółta kartka i w efekcie czerwona dla pilawianina. Nasz snajper także był do końca meczu opatrywany poza boiskiem, więc obie drużyny kończyły spotkanie w dziesiątkę… To właśnie wtedy Burza miała piłkę meczową (remisową), na szczęście skończyło się tylko kolejnym obiciem naszej poprzeczki i sędzia mógł w końcu zakończyć te udane dla nas zawody. Uff… Dzięki temu w topie tabeli będzie się działo.

 

W sobotę 8 kwietnia po godzinie 16 czeka nas wszystkich ekscytujący mecz z liderującym Interem Warszawa. Przeciwnikom mamy na pewno sporo do udowodnienia po naszym jesiennym meczu, w którym bramkę straciliśmy w doliczonym czasie gry. Jesteśmy mocniejsi i bardziej doświadczeni niż jesienią, ale Inter z jedną tylko porażką na koncie przewodzi ligowej tabeli. Stawka jest szalenie wysoka: jeżeli mamy podtrzymać szanse na awans, to trzeba wygrywać praktycznie wszystko! Inter z kolei w wypadku porażki może pożegnać się z pierwszym miejscem w hierarchii. Nie jesteśmy faworytami, ale na Kawęczyńskiej gramy w dwunastu, bo 12. zawodnikiem ma być publika Zła. Naprzód AKS!