Podsumowanie męskiej rundy jesiennej.

Koniec roku to idealny czas na podsumowanie pierwszej, historycznej rundy piłkarskiej męskiej drużyny AKS ZŁY. Złe chłopaki grają na co dzień w warszawskiej B-klasie, w grupie 2. Runda ta rozpoczęła się 21.08.2016 r. od meczu z drużyną Amigos Warszawa. Pierwszy mecz, to jednocześnie pierwsza porażka Złego. AKS przegrał wówczas 5:1. Podczas tego meczu padła jednak pierwsza bramka dla naszej drużyny, strzelił ją Michał Kurowski. Jednocześnie ten pierwszy mecz był najwyższą porażką w rundzie jesiennej. Tak wysoko w późniejszych meczach nie daliśmy się już  pokonać. Śmiało można powiedzieć, że pierwsze śliwki robaczywki. Trener Antonio mógł sprawdzić, jak chłopaki radzą sobie w meczach o stawkę, które jak wiadomo mają inny ciężar gatunkowy niż mecze sparingowe.

Po pierwszym meczu nastąpiło szybkie odbicie i wygrana 2:1 z Burzą Pilawa. Wtedy to objawił się publiczności B-klasow15696562_10210257707111621_1729663410_oych boisk Zły golleador Elias Shehadee, który w tym meczu strzelił dwie bramki. Obrona także zagrała już znacznie lepiej i drużyna straciła tylko jednego gola. Trener bardzo szybko potrafił wyciągnąć wnioski z pierwszego, wysoko przegranego meczu. AKS mógł zanotować pierwsze historyczne zwycięstwo, a miało to miejsce 27.08.2016 roku.

Kolejny mecz to jednak znowu porażka, ale nie wynikająca ze słabej gry naszych piłkarzy. Był to mecz wyjątkowy, bo jedyny podczas tej rundy tak zawzięty. Walka trwała do 94 minuty, w której to AKS stracił gola na wagę remisu. Mecz ten ZŁY rozgrywał z drużyną INTER Warszawa i był to najostrzejszy mecz w całej rundzie. Piłkarze obu drużyn obejrzeli podczas tego spotkania 10 kartek. 5 żółtych kartek obejrzeli piłkarze Złego, natomiast gracze Interu ukarani zostali 4 kartkami tego koloru, oraz jedną czerwoną, za bardzo ostry faul na Eliasie. Ten mecz pokazał, że gra na tym poziomie rozgrywek nie będzie łatwa, i nikt nie będzie odstawiał nogi. Mecz zakończył się wynikiem 3:2, a gole dla naszej drużyny strzelali Elias i Ben Ernesto.15776553_10210314880860929_2089272956_o

Następny wynik będzie kolejnym historycznym momentem, bo 10.09.2016 roku AKS ZŁY nie stracił żadnego gola, inkasując pięć goli przeciwnikowi. AKS grał wtedy z Orłem Parysów, a bramkami podzielili się Elias z Mateuszem Ositkiem – po dwa gole, oraz z Kubą Sochą – jeden gol. Czyste konto zachował w tym meczu Jan Tomaszewski, który zatrzymał Orła Parysów w znacznie lepszym stylu niż jego odpowiednik z minionych lat zatrzymał Anglię.

17 września to drugi w tej rundzie mecz straconej szansy. AKS remisował do 89 minuty, kiedy to Legion II Warszawa rzutem na taśmę wywalczył zwycięstwo. Na szczęście, tydzień później to Zły odwraca losy meczu w ostatnich minutach. Kiedy na zegarze wybiła 87 minuta, Elias zdołał pokonać bramkarza Jedności Warszawa i AKS mógł dopisać do swojego dorobku 3 punkty.

Po Jedności przyszedł czas na Radość, w której to Złe chłopaki pewnie wygrywają 5:1. W meczu z Radością, Elias strzelił four-tricka, notując jednocześnie pierwszego hat-tricka dla AKS-u. Był to drugi z rzędu wygrany mecz przez nasz team, padła więc pierwsza seria. Niestety trwała tylko dwa spotkania, ponieważ, potem na Don Pedro Arenę przyjechała Glinianka i pokonała Złego 2:0. Do tego meczu AKS ZŁY grał bezkompromisowo albo wygrywając, albo przegrywając. Pierwszy remis zdarzył się w meczu z GKP Targówek, wynik brzmiał wówczas 1:1 i był to przedostatni mecz jesieni.

Ostatni mecz rundy rozegrany 29.10 to najwyższa wygrana AKS-u. Zły pokonuje na wyjeździe Mazowsze Warszawa 6:1.15785368_10210314881980957_1699115798_o

AKS Zły nie potrafił podczas tej rundy utrzymać stabilnej formy i przeplatał zwycięstwa porażkami. Po grze i wynikach możemy jednak patrzeć optymistycznie w przyszłość. Chłopaki potrafią strzelać bramki, potrafią odrabiać straty i potrafią walczyć o swoje, nie dając się przy tym przytłoczyć bardziej doświadczonym drużynom.

Źli odnieśli 5 zwycięstw oraz zanotowali jeden remis i 4 porażki . W domu, czyli na Don Pedro Arenie przegrana była zaledwie jedna, trzy razy Panowie wygrywali i raz zremisowali. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że stadion przy Kawęczyńskiej 44 to twierdza prawie nie do pokonania. Jak pisałem wcześniej, Czarno-biali to bramkostrzelny zespół. Piłkarze Shehadiego strzelili 25 goli, z czego 16 strzelił Elias, nasz numer 9. Drugi w klasyfikacji był Kuba Socha z 4 golami – dwoma z rzutów wolnych. Następni byli Hubert Olewiński i Giorgi Komoshwili, którzy strzelili po 3 gole, 2 gole na koncie ma Mateusz Ositek. Z jednym golem rundę zakończyli Ben Ernesto, Michał Kurowski i Bartek Łukasiak.

15748254_10210314880980932_2145173845_oStraconych goli było 15, a podzieli się nimi trzej bramkarze Mariusz Szymański, Jan Tomaszewski i raz, z konieczności, Kamil Niemyjski.

Jeśli chodzi o kartki, to piłkarze Złego raczej do najbrutalniejszych nie należą. Żółtych kartek podczas 15748814_10210314880940931_2026234420_ojesiennej rundy ujrzeli 16, z czego najwięcej Elias – 4 i Kuba Socha 3. Ta statystyka jest o tyle ciekawa, że pierwszy z nich jest napastnikiem, a drugi obrońcą/defensywnym pomocnikiem, co może świadczyć o grze w obronie całej drużyny – już najbardziej wysunięty zawodnik kąsa przeciwników w celu odebrania im piłki. Jedyną czerwoną kartkę obejrzał Łukasz Sękulski. W klasyfikacji fair play nie wypadamy źle, co dobitnie pokazuje wpajaną przez trenera zasadę o szacunku dla przeciwnika.

 

W trakcie całej rundy nie dało się zauważyć żelaznej jedenastki. Żaden piłkarz nie rozegrał kompletu spotkań i nie zaliczył 900 minut na boisku. Najdłużej przebywali na nim Elias 750, Kuba Gaicki i Bartek Łukasiak po 673 minuty. Ci zawodnicy wykazywali się największym zaufaniem trenera oraz najbardziej stalowymi płucami. Najczęściej w podstawowej jedenastce na boisko wybiegali: Ben Ernesto, Michał Kurowski i Kuba Socha oraz Elias Shehadee – p15658730_10210255682901017_235165913_oo 7 razy. Przez drużynę w dniach meczowych przewinęło się 25 zawodników, więc i w tej statystyce widać, że trener próbował wielu wariantów gry, oraz dawał pograć możliwie największej liczbie piłkarzy. Da się zauważyć też, że kilku zawodników potrzebowało więcej czasu żeby przekonać trenera do swoich umiejętności. Zawodnikami, którzy z czasem wykuli swoją pozycję w drużynie byli: Duc, Hubert Olewiński i Łukasz Świderski. W przypadku Duca widać znakomicie, jak ten piłkarz zyskiwał w trakcie trwania rundy. Zaczynał mecze na ławce rezerwowych lub schodził z boiska w trakcie meczów. Pierwsze 6 meczów to albo wejście z ławki, albo opuszczenie boiska przed ostatnim gwizdkiem. Natomiast ostatnie 4 kolejki to mecze Duca od pierwszego do ostatniego gwizdka. Rolę Jokera w teamie Antonia odgrywał Hubert, który rozegrał jedynie ostatni mecz jesieni w pełnym wymiarze czasu, a mimo wszystko strzelił dla AKS-u 3 gole. Natomiast Łukasz, podobnie jak Duc, początek sezonu grywał w niepełnym wymiarze czasowym, ale cztery ostatnie spotkania rozegrał w całości.

I tak oto prezentowała się piłkarska jesień w wykonaniu AKaeSiaków. Wprawdzie rezultaty układają się w kratkę, ale po tym, jak wygląda gra chłopaków widać, że to pół roku spędzone wspólnie na treningach i meczach przynosi efekty. Ogromnym plusem jest to, że Panowie potrafią strzelać gole, padło ich naprawdę sporo w trakcie tej rundy. Można więc bez znacznej przesady patrzeć optymistycznie na nadchodzącą wiosnę i bez zadufania oczekiwać, że Złe chłopaki pokażą dobrą grę zarówno przy Don Pedro Arenie, jak i na wyjazdach.