Mazowsze – ZŁY 1:6. Celujące przypieczętowanie jesieni (relacja z 11. kolejki)

wynik

 

 

Terminarz tak się ułożył, że finalny mecz rundy jesiennej niestrudzeni AKaeSiacy mieli zagrać z ostatnim zespołem w tegorocznej tabeli. MKSN Mazowsze Warszawa to dość doświadczony klub skupiający zawodników, którzy ewidentnie wiedzą, o co w tym sporcie chodzi, choć futbol nie jest jedynym spoiwem…

nasi_panowie_w_akcji_podbramkowejWarto odnotować, co kryje się za skrótem „MKSN”: Mazowiecki Klub Sportowy Niesłyszących. Założony w 2002 roku klub z pewnością z racji wielosekcyjnej działalności na niwie integracyjno-sportowej zasługuje na uznanie, zwłaszcza ze strony ZŁEGO, w którym nie tylko piłka się liczy. Tabela grupy II mazowieckiej B-klasy jest jednak obiektywna i nieubłagana ze sportowego punktu widzenia: tej jesieni Mazowsze przegrało wszystkie ósmoligowe mecze, w których straciło aż 66 bramek. Nikt chyba nie miał wątpliwości, kto będzie faworytem tego starcia – to my, to my, AKS ZŁY, zespół co prawda ledwie debiutujący w poważnej piłce, ale mający po swojej stronie kilka istotnych atutów.

szlaczki_antonia
Trenerska tablica taktyczna z planem B: w razie trudnej sytuacji zamurujemy bramkę dwoma golkiperami naraz (Janek + Mariusz), Kamil pobiegnie do ławki przegadać z Gio koncepcje podań na dobieg, a Henio rzuci kefirem w Tomka, który następnie kefir odrzuci. Na tyle zdekoncentrujemy przeciwnika i trójkę sędziowską, że wtedy Mati pojawi się znienacka jako dwunasty zawodnik na boisku. Czy trafnie odgadliśmy plan B, trenerze?

Jednym z nich jest zapewne nieprzewidywalność. Przymusowe przemeblowanie składu w poprzedniej kolejce i dość niespodziewanie dobra gra po remoncie i zasłużony remis z przemocnym Targówkiem spowodowały, że przed meczem nie sposób było odgadnąć, jak będzie wyglądał pierwszy skład. Problemy ze zgadywaniem miał chyba też trener Antonio Shehadee, swoje decyzje bowiem zmieniał kilkukrotnie, kreśląc na oficjalnym dokumencie meczowym wyszukane strzałeczki oraz inne kody i szlaczki. Ostatecznie skład wyglądał więc (chyba…) następująco: w bramce Janek Tomaszewski, przed nim Kuba Gaicki z Piotrkiem Kowalczykiem, na lewej obronie Łukasz Świderski, na prawej zaś Minh Duc Pham, przed nimi w środkowej strefie boiska tercet Kuba Socha, Henio Ngyuen i Hubi Olewiński, na skrzydłach Gio Komoshvili z lewej i Bartek Łukasiak z prawej, na szpicy zaś – Elias Shehadee. Potencjalne wsparcie ławkowe mieli zapewniać Kamil Niemyjski, Tomek Malinowski, Kamil Iwaśkiewicz i Mateusz Ositek.

Ufff… Ledwo rozszyfrowaliśmy hieroglify Antonia, gdy już trzeba było skupić się na rozlicznych sytuacjach boiskowych. Cała drużyna ZŁEGO była mocno zmotywowana i dowiodła tego w pierwszych minutach, kiedy wpakowała Mazowszu dwa gole. Pierwszego strzelił ten, który z pewnością żałuje, że runda właśnie dobiegła końca: Gio, bohater meczu z GKP, który po długiej zapaści strzeleckiej teraz cyknął bramkę w drugim kolejnym meczu. Po seansach motywacyjnych w rodzinnej Gruzji oraz seansach relaksacyjnych na kozetkach Masażowni nabrał pewności siebie, krzepy i spokoju ten nasz Giorgi; będziemy jeszcze z niego mieli huk pociechy. Na razie był to huk na 1:0. Drugiego gola strzelił za to ten, który na pewno nie zawodził przez całą rundę: Kuba S., doświadczony ligowiec, dotąd operujący raczej w liniach obronnych. W sobotę grał w środku pola i trafił zaraz po Gio, więc dobrze nam przygotował grunt na pozostałe 87 minut meczowych.

Wynik 2:0 dla AKS-u wcale nie zaspokoił apetytu naszych na kolejne bramki, które jednak mimo wielu okazji bynajmniej nie nadchodziły. Popłoch w szeregach Mazowsza siał rączonogi Elias, ale albo piłka nie kwapiła się trafić do siatki, albo świetnymi paradami wykazywał się bramkarz Mazowsza. Nie da się jednak ukryć, że gra toczyła się na połowie gospodarzy tego meczu. Specyficznie ujęliśmy to w naszej ćwierkanej relacji live:

Dopiero po dłuższej chwili pierwszy raz musiał interweniować nasz golkiper, ale nasi chyba zlekceważyli ten pierwszy sygnał ostrzegawczy, już po chwili bowiem stało się zło dla ZŁEGO. W niebezpiecznej strefie przewinił Socha, za swe przewiny dostał bolesną żółtą kartkę, a Mazowsze zrekompensowało sobie bóle piszczelowe i perfekcyjnie strzeliło z rzutu wolnego. Janek Tomaszewski wyciągnął się jak struna, ale piłka wpadła przy samym słupeczku po lewej. 2:1, wciąż dla nas. Mimo że to my straciliśmy gola, nasi kibice cmokali z uznaniem: trzeba doceniać takie ligomistrzowe przebłyski na B-klasowych murawach. AKaeSiacy dostali gola, który mógł odmienić losy meczu, zwłaszcza że gra wyraźnie się wyrównała i przyspieszyła. Obie drużyny kontrowały się w takim tempie, że prędzej czy później musiało to się skończyć kolejną bramką – tylko dla kogo? Ostatecznie okazało się, że dla ZŁEGO. Kolejne skontrowanie kontry doprowadziło do nierównego pojedynku biegowego naszego napastnika z obrońcą Mazowsza. Elias nie dał się ani wyprzedzić, ani przepchnąć, biegł twardo kilkadziesiąt metrów i pyknął przy słupku na 3:1. Na przerwę schodziliśmy zatem z wynikiem dość bezpiecznym i zasłużonym, chociaż trener Antonio chwilami szalał przy linii. On dobrze wiedział, że bycie faworytem oznacza czasem kłopoty z grą na 110% możliwości, a chwile nieuwagi mogą doprowadzić do niespodzianki i być może trzeba sięgnąć po B-klasowy plan B i odwołać się w przerwie do kolejnych hieroglifów.

pod_ta_bramka_bylo_goraco
Bramka Mazowsza, ostrzał trwa

Druga połowa jednak stanowiła potwierdzenie naszej przewagi fizycznej, technicznej, taktycznej i zespołowej. Indywidualności w linii obrony zapewniały bezpieczeństwo pod Jankową bramką oraz kąśliwe rozkręcanie akcji bokiem; indywidualności w linii pomocy haltowały ataki Mazowsza i rozprowadzały piłki w najdogodniejsze miejsca (zazwyczaj na szybkie skrzydła); a indywidualność w ataku ustrzeliła jeszcze dwa gole (na 4:1 i na 5:1), kompletując hat tricka dzięki wydatnej pomocy pomocników i skrzydłowych, ze szczególnym uwzględnieniem kreatywnego Bartka Łukasiaka. Były to zarazem dla Eliasa bramki nr 11, nr 12 i nr 13 w lidze. Średnia 1,44 gola na mecz (i niemal 0,5 żółtej kartki na mecz…) oznacza, że młodszy z braci Shehadee jest w czubie B-klasowych strzelców po rundzie jesiennej. Dobra nasza!

Gola strzelił też Hubert Olewiński (na 6:1 – brawo, Hubi!), a swoje role w tym zwycięstwie odegrali też wszyscy zmiennicy: Kamil N., Tomek, Mati oraz Kamil I., który zaliczył debiut w B-klasie w barwach ZŁEGO. Kamil od dawna jest w szerokiej kadrze zespołu, cierpliwie walczył o swoją szansę i z Mazowszem miał okazję dostać swoje minuty od trenera. Gratulujemy i zazdrościmy!

Oczywiście nie wszystko wyglądało idealnie, ale skoro po stronie goli strzelonych widnieje zacna liczba „6”, to można uznać, że mecz rozegraliśmy na szóstkę w skali szkolnej. Zasłużenie więc po zakończeniu meczu Źli Kibice i Złe Kibicki i ich Złe Pociechy przybili piątki ze ZŁYMI i zaśpiewali pokonanym: dzięki za walkę, Mazowsze, dzięki za walkę, po czym wszyscy pomknęli do budynku klubowego, aby ogrzać zziębnięte kończyny w DOSiR-owych ścianach i na gorąco przeanalizować tabelę (AKS wygrał 5 meczów, 4 spotkania przegrał, padł też 1 remis; razem uciułaliśmy 16 punktów w 10 spotkaniach – ale o tabelach jeszcze wszak pisać będziemy). Warto wspomnieć, że prawdopodobnie był to pożegnalny mecz Janka, który jednak sercem na pewno pozostaje ze Złymi. Janku, te 16 punktów na koniec rundy to także Twój wielki wkład. Ukłony dla Ciebie!

Kadra męska zapada teraz w zimowy sen ligowy, chociaż nie odpuszcza regularnego trenowania i myślenia o sukcesach AKS-u. Zwłaszcza że wciąż w rytmie ligowym pozostają Złe Dziewczyny: w niedzielę 30.X. grają mecz nr 9 w Pułtusku, a wielki finał całej jesieni ZŁEGO odbędzie się w trakcie kobiecego meczu nr 10 w sobotę 5.XI. na spektakularnej Don Pedro Arenie.

podziekowania_za_runde_jesienna
Co tu dużo mówić. Dzięki, chłopaki!

JW