Przegrana w doliczonym czasie, ale 200+ osób na wyjeździe! INTER – ZŁY 3:2 (relacja męska z 3. kolejki)

bbb mecz skład

Piłkarze ZŁEGO w porze niedzielnego obiadu zamiast schabowego czy falafela postanowili gryźć trawę. Nie ma w tym dużej przesady. AKaeSiacy walczyli na boisku ile tchu. Kości trzeszczały, pot się lał. A nawet krew. OK, jedziemy z relacją.

bbb mecz startBył to mecz wyjazdowy – ale tylko z nazwy. Odbywał się w starym dobrym Skaryszaku, na boisku Drukarza, na którym wprawdzie swoje mecze grywa drużyna Interu Warszawa, jednak na trybunach zasiadło 200 entuzjastek i entuzjastów czystego Zła. Może nawet więcej – liczenie tego czarno-białego tłumku staje się coraz trudniejsze. Wśród kibiców znalazły się m.in. gwiazda naszej kobiecej drużyny bramkostrzelna Paulina Łężak, menedżer trupy teatralnej Pożar w Burdelu czy też słynny blondynek imieniem Franek, znany wszystkim z reportażu o Złym na OKO Press. Taki już jest nasz kibicowski młyn. Przytargany przez nas

worek szalików rozszedł się jeszcze przed meczem. Znowu trzeba będzie dorabiać. Ehh…

bbb mecz kuleczkaRywal to ekipa „oczaskana”, która na pewno zamierza się szarpać o czołowe miejsca w B-klasowej tabeli. A że i my mamy taki zamiar, to wyrównana i momentami ostra gra nikogo nie zaskoczyła. Inter to drużyna, której jednym z atutów jest gra siłowa. Nie wygląda to pięknie, ale punkty przynosi. A że w lidze chodzi o głównie o „punktatorstwo”, to należy uznać, że wiedzą, co robią. Inna sprawa, że B-klasowa rzeczywistość to nie brazylijska samba. Raczej polski obertas. Punktuje ten, kto mocniej stoi na nogach. I tak też ten mecz się toczył. Źli Chłopcy próbowali gry kombinacyjnej na jeden, na dwa kontakty, były dryblerskie popisy, wszystko to jednak często kończyło się faulami przeciwników.

bbb mecz benMimo takiego przebiegu gry to właśnie my otwieramy wynik meczu. Swoją pierwszą bramkę w polskiej lidze strzela nasz niemiecki zawodnik Benjamin Ernst, znany w klubie jako Ben (na zdjęciu po lewej). Na trybunach niesie się gromkie Ben! Ben! Superman!

Inter nie lubi chyba przegrywać w swojej klatce (taka specyfika ich obiektu), bo od razu podkręca szorstkość gry, ale nie przynosi to wymiernych skutków. Niemniej przez większą część pierwszej połowy gra toczy się w rytmie wet za wet, akcja za akcję, faul za faul. Sypią się pierwsze żółte kartki, padają strzały na obie bramki, jeden i drugi zespół próbują kontrować. Żaden nie uzyskuje przewagi. Jednak to my schodzimy na przerwę z przewagą jednej bramy. Na trybunach jest już wtedy komplet. W przerwie nasze dzieciaki opanowują boisko. Mały Franek szaleje z piłką i ciężko go ściągnąć z murawy nawet po upływie przerwy. Uff, w końcu się udaje. Można zaczynać.

bbbb kibice 1
Wszystkie miejsca zajęte. Domagamy się przebudowy stadionu w Skaryszaku, nie mieści bowiem naszych kibiców!

Druga połowa od początku nie jest mniej ostra, za to widzimy w niej więcej celnych strzałów. Niestety – ciut więcej na naszą bramkę. Świetnie spisuje się jednak nasz golkiper – nie kto inny jak Janek Tomaszewski. Trybuny co i rusz skandują jego nazwisko. Kilka błędów w naszej obronie wkrótce kosztuje nas jednak utratę gola. Inter wyrównuje. 1:1. Trybuny wzywają Złego do walki. Zły przyjmuje wezwanie i rzuca się do ataku.

bbb mecz wolny 10Elias Shehadee coraz bardziej kręci obrońcami Interu. Ci wyglądają przy nim trochę tak, jakby spalili przed meczem jakieś ziółko (o co ich oczywiście nie podejrzewamy). Eliasowi po raz kolejny udaje się wedrzeć slalomem w pole karne. AKaeSiak związuje dwóch obrońców Interu jak snopki siana i oczywiście jest faulowany. Sędzia, który momentami dawał grać rywalom zbyt brutalnie, tym razem nie ma wątpliwości. Karniak.

bbb mecz Elias golNa trybunach szaleństwo wybucha na długo, zanim Elias zdążył ustawić piłkę na jedenastym metrze. Pewny strzał naszego napastnika uradował ich i po niespełna pięciu minutach znowu prowadzimy. To się nazywa cięta riposta. Przy okazji: była to już trzecia bramka Eliasa (na zdjęciu z lewej chwilę po strzeleniu bramki) w trzecim meczu w lidze. Tak trzymać, Elias!

Inter jest wielki, Inter nie pęka. Napierają. Jan Tomaszewski szaleje w bramce. Nasi obrońcy trzymają się nieźle, ale gra niebezpiecznie przesuwa się na naszą połowę. Trochę jakby zabrakło jednego czy dwóch piłkarzy, którzy by uspokoili grę i przesunęli ją na środek boiska. Przewaga przynosi Interowi ponowne wyrównanie: wrzutka w pole karne i przewaga wzrostu graczy Interu kończy się utratą bramki. 2:2. Twarde sztuki. Do końca zostało wtedy jakieś 20 minut meczu.

bbb mecz walka 2Nie ustaje doping dla naszych. Trener „Totinio” dokonuje serii zmian i szaleje przy linii bocznej boiska. Nasz Jürgen Klopp ze Szmulek. Chłopaki groźnie kontrują, Elias szarżuje. Nie podoba się to wcale wszystkim czterem defensorom Internetów, którzy próbują go równocześnie powstrzymać. Udaje mu się oddać ze dwa strzały na bramkę, wynik jednak dalej jest nierozstrzygnięty. Za to nasz drybler jest coraz częściej przewracany przy pomocy wszelkich części ciała. Dwa faule były wyjątkowo „bestialskie” 😉 Na trybunach rozgorzała debata, czy nie powinna się nimi zająć Fundacja Helsińska. W pewnym momencie bezradny piłkarz Interu ucieka się do klasycznego angielskiego flying tackle i bez najmniejszego szacunku dla idei sportu i co ważniejsze dla zdrowia przeciwnika powala Złą ‘dziewiątkę’.

bbb mecz elias bezradnyTen bardzo brutalny faul prowokuje kibiców Złego do poderwania się z miejsc w kierunku boiska. Kulturalny Klub Kibica (skrót naszego fanklubu nie powinien się nikomu z niczym innym kojarzyć) zachowuje jednak fason i okiełznał zrozumiałą złość. Za Eliasem wstawiają się koledzy z drużyny. Zawodnik Interu dostaje czerwoną kartkę; poobcierany Elias krwawi z ręki i nogi, trybuny kipią czystym Dobrem, a opuszczający murawę piłkarz Interu żegnany jest buczeniem i obelgami z ust najmłodszych kibiców Złego, których jak na każdym meczu bianconeri było na trybunach co nie miara. Elias ma problemy z powrotem na boisko, gdyż skrupulatny sędzia wymięka na widok krwi i trzy razy odsyła Eliasa z boiska, żądając, aby medycy zatamowali broczącą czerwień wyciekającą z naszego napastnika. Po 3–4 minutach gry w dziesięciu nasza „dziewiątka” powraca na boisko.

bbb mecz kibice 2Źli grają swoje do końca. Wymieniają podania, rozrzucają grę po skrzydłach i nadal heroicznie się bronią przed mocnymi atakami Interu. Minęło 90 minut i na trybunach już rozgorzała celebracja punktu zdobytego na obcym stadionie, kiedy w doliczonym czasie sędzia podyktował rzut rożny dla Interu. Mocno dokręcona w pole bramkowe piłka trafia na głowę piłkarza przeciwników i bezlitośnie wlatuje do siatki. Gol w ostatniej chwili. 3:2 dla Interu. Sędzia odgwizduje koniec meczu. Nie możemy już wznowić.

bbb mecz zmeczenieTo była minuta Internetów. Oszaleli, jakby wywalczyli właśnie awans do A-klasy albo wyżej. Trzeba przyznać, że wyciągali wynik trzy razy i za to należy im się wielki szacun. Nasz Kulturalny Klub Kibica po chwilowym szoku takim obrotem sprawy rozpoczyna ponownie skandować nazwę swojej drużyny, po czym gorącymi oklaskami żegnamy zarówno naszych piłkarzy, jak i zawodników przeciwnika. Szkoda tych punktów, które już mieliśmy w garści, ale nikt chyba nie może naszej drużynie zarzucić, że odpuściła. Wkradło się kilka błędów, oddaliśmy w końcówce inicjatywę rywalom. Ale walczyliśmy. Ba! Przelewaliśmy krew w Skaryszaku o ten cholerny B-klasowy punkt.

Tak, to było naprawdę świetne widowisko przy pełnych trybunach. Kto oglądał parę godzin później mecz Kazachstan–Polska, ten wie, które z obu spotkań można było sobie odpuścić, a które porywało. Dziękujemy naszym piłkarzom i trenerowi oraz tak licznie przybyłym kibicom – zwłaszcza tym, którzy przyjechali spoza Warszawy (a są już i tacy fanatycy).

Chwila oddechu i za tydzień kolejne emocje. Obie nasze drużyny ruszają do odrabiania strat!

bbb mecz dzieciaki 2
Najmłodsi kibice stanowią około 10% naszej widowni. Mało tego, domagają się Złej szkółki piłkarskiej. Temat jest dyskutowany w klubie. Drodzy czarno-biali rodzice: prosimy o cierpliwość, czekajcie na wieści.