Circa 100 osób na IV lidze kobiet! Tylko ten wiatr w oczy… WAP – AKS ZŁY 3:1 (relacja żeńska z 1. kolejki)

aaaaa trybunka

Rembertów. Sympatyczne przedmieścia Warszawy. Tam właśnie, wśród pól i lasów, swoje spotkania rozgrywają jedne z faworytek IV Ligi Kobiet, drużyna Warszawskiej Akademii Piłkarskiej (WAP). Ale Rembertów ma w sobie coś jeszcze. Coś magicznego. Od samego początku czułyśmy niewidzialną rękę jakiegoś rembertowskiego scenarzysty. A może był to rembertowski wiaterek? Zapraszamy na relację.

Gdy na malowniczo położonym obiekcie pojawiła się już 60–70 osobowa gruba kibicek i kibiców Złego (to było chyba pół na pół!) oraz grupka fanów drużyny gospodarzy i odliczałyśmy ostatnie minuty do rozpoczęcia ligowej przygody naszej żeńskiej drużyny, wiaterek zawiał po raz pierwszy i dwójka sędziowska podjęła interesującą decyzję. Jako że obie drużyny pojawiły się na rozgrzewce w czarnych getrach (matko boska, mało z trybun nie pospadaliśmy!), gospodarzy poproszono o zorganizowanie sobie getrów innego koloru. Naszym zdaniem można było grać tak, jak dziewczyny stały, zwłaszcza że obie drużyny miały stroje zupełnie innego koloru (spodenki i koszulki), a widoczność na polach w Rembertowie była tego dnia bardzo dobra. Była to decyzja być może regulaminowo prawilna, jednak dosyć śmieszna w szerszym kontekście. Drużyna gospodarzy zrobiła, co nakazano, przez co mecz rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem, ci wzmogło naszą ciekawość oraz rozhuśtało wyobraźnię. Nie chcemy stawać w szeregu ultrasowskich teorii spiskowych, ale tego dnia niewidzialny wiaterek miał wiać jeszcze często i gęsto.

aaaaaa skladDziewczyny wybiegły na boisko ostatecznie około 16.30 i weszły w mecz całkiem dobrze. Mimo nieco nerwowej gry (w końcu był to pierwszy mecz ligowy w życiorysie większości z nich!) w pierwszym kwadransie można było zaobserwować przyjemną dla oka przewagę bianconere. W tym okresie niewiele jednak udało się oddać celnych strzałów, a te, które poszły w światło bramki, wyłapała zdolna bramkarka WAP-u. Z biegiem czasu mecz się wyrównał i WAPianki stawiały coraz trudniejsze warunki gry. Przypomnijmy raz jeszcze, że sobotnie rywalki postrzegane są jako jedne z faworytek ligi. Nie podcięło to skrzydeł naszym. Dziewczyny starały się przyspieszyć grę. Coraz częściej do piłki dochodziła Paulina Łężak, nasza popularna ‘Leżak’. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po jednej z kontr trybuny już wiwatowały wyrównanie, gdy dokładnie w tamtej chwili (co za pech…) zerwał się ponownie rembertowski wiatr, załopotała chorągiewka bocznego, a sędzia główny odgwizdał spalonego.

aaaa walkaSytuacja troszkę podirytowała nasze zawodniczki. Odbiło się to na jakości gry. W końcówce pierwszej połowy Złe pogubiły się trochę w defensywie i kilkukrotnie doszło do sporego zamieszania pod naszą bramką. Na polu karnym dwoiła się i troiła nasza bramkarka Magda ‘Mocarna’. Kilka razy świetnie interweniowała, ale piłka nie chciała opuścić naszej jedenastki. Parę razy przedpole czyściła nasza doświadczona stoperka ‘Luca’. Innym razem dopisało nam szczęście i słaba skuteczność rywalek. Gdy już wreszcie wyszłyśmy z opresji, inicjatywę przejęła Paulina ‘Leżak’, która znakomitym strzałem przy słupku nie dała szans bramkarce WAP-u. 1:1. Udało się wyrównać jeszcze przed przerwą, co wprawiło w doskonały nastrój kilkudziesięcioro kibiców Złego i nasze cztery pieski.

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza – od dosyć nerwowej gry z obu stron, choć w tym aspekcie nasze dziewczyny nieco przeważały. Niestety po kilkunastu minutach znów zawiało. Bramka na 2:1 dla WAP-u padła z ewidentnego spalonego. Czy już wspomniałyśmy, że podczas tego meczu na linii chorągiewką zawiewała zawodniczka wyznaczona przez gospodarzy (co podobno dopuszcza regulamin). Nie wiemy, czy regulamin przewiduje też, aby tak dobrany sędzia liniowy miał reagować na znaki stojącego przy linii bocznej trenera gospodarzy… . Troszkę nie nasz świat, nie nasz wiatr.

aaaa trybunaNiby jedna głupia naciągana brameczka, ale – jak to często bywa – ustawiła sytuację na boisku: dodała pewności siebie rywalkom i zaburzyła ustalony schemat gry u naszych. Poddenerwowane i zmuszone do ataków odsłaniały się troszkę bardziej. Dosyć szybko WAP strzela na 3:1, choć tym razem jest to soczysty strzał z odległości w okienko, przy którym nasza bramkarka po prostu nie miała większych szans. Mimo rozgoryczenia „modelem sędziowania”, jaki nam zafundowano, strzał piłkarki WAP-u zyskał uznanie także wśród Złych kibiców. Bianconere szarpnęły jeszcze kilka razy, ale i rywalki nie traciły animuszu i strzeliły raz jeszcze – w słupek. Nasza trenerka dokonała w drugiej połówce kilku zmian. Schodzące zawodniczki były wyczerpane. Widać było, że zostawiły serducha na rembertowskiej trawie i gra pod wiatr je zmordowała. Wchodzące z kolei starały się swoją energią zmienić warunki atmosferyczne, ale nie było to łatwe – cóż, piłkarskie prawa natury. Na jakieś 20 minut przed końcem meczu „Ruda” (grająca trenerka Złego) dokonała jeszcze jednej zmiany, wprowadzając na boisko… samą siebie. Wzmocniła prawą obronę i aby dać linii pomocy możliwość przejęcia władzy w środku boiska i pograć trochę ofensywniej. Tego dnia wiatr w Rembertowie zwiewał jednak chorągiewki sędziowskie w przeciwnym kierunku.

Mecz skończył się średnio zasłużonym 3:1 dla WAP-u. Średnio, gdyż momentami były na boisku lepsze i zwłaszcza w drugiej połowie grały bardziej zespołowo, ale niepotrzebnie zbyt mocno służyło im rembertowskie powietrze. Bez niego mecz byłby pewnie dużo ciekawszy i bardziej wyrównany. Tu bardzo mocno pachniało wynikiem 2:2… Rozmowy o rembertowskiej pogodzie toczyły się jeszcze długo po ostatnim gwizdku, zarówno w pokoiku sędziowskim, jak i w naszej szatni oraz w kolejce wiozącej kilkudziesięcioro Złych fanów i fanki z powrotem do miasta.

aaaaa faulAle i tak bardzo nam się w Rembertowie podobało 🙂 Nie damy sobie popsuć święta, jakim jest samo uczestniczenie ZŁEGO w ligowych rozgrywkach i budowanie mocy naszych drużyn i samego klubu. Zobaczyłyśmy tego dnia dużo potencjału w naszym kobiecym zespole. Na pewno zobaczyłyśmy ducha walki, do którego zobowiązuje choćby sama nazwa klubu. I zobaczyłyśmy spore umiejętności u wielu naszych zawodniczek. Drużyna musi się krystalizować i łatać swoje niedociągnięcia. Pięknie dziękujemy za walkę od pierwszego do ostatniego gwizdka. Po ciężkim i kontrowersyjnym boju w Rembertowie Złe Dziewczyny uległy w inauguracyjnym meczu IV ligi drużynie WAP-u 3:1. Bramki dla gospodyń strzelały Marta Zagumna, Aleksandra Bednarska i Justyna Głodowska. Dla Złego: Paulina Łężak.

Przypomnijmy: Źli Chłopcy zaczęli ligę od zimnego prysznica w postaci 1:5 (także na wyjeździe), natomiast już tydzień później przed własną publicznością zagrali dużo lepszy mecz i zgarnęli trzy punkty. Bianconere przegrały minimalnie, no i „po rembertowsku”. Nie mamy wątpliwości, że w ich przypadku lada moment także zacznie się fascynująca wspinaczka w ligowej tabeli. Kolejny mecz już za tydzień! Śledźcie zapowiedzi na stronie www, fb i twitterze.

ARIEL TREMOR

aaaaa trybunka